Siedziałam sobie w boksie Cleo... Niestety ta mi się psociła... Kopała, biła ogonem itd... Zła wyszłam z jej boksu i trafiłam na Romi...
- Hej... - powiedziała do mnie
- Hej... - powiedziałam zła... Wtem podbiegł do mnie Black
- Co jest? - powiedziała
- Cleo stała się wredna...
- Aha...
- Black! Sio! - powiedziałam zła, bo ten skakał na mnie
- Jaki fajny... - powiedziała Romi
- I durny... Black! Spokój! - powiedziałam
- Szkoda, że nie mogę mieć własnego psa... - powiedziała smutna
- Przecież tutaj są...
- No wiem ale to nie to samo...
- Czekaj... Lissa! - zawołałam psa
Liss szybko pojawiła się obok mnie i spojrzała na Blacka... Ten podszedł do niej i obwąchał ją...
- Jaka śliczna! - powiedziała i pogłaskała ją... Mała zaczęła machać ogonem
- I twoja... - powiedziałam
- Jak to? - zdziwiła się
- Weź ją... Ona tylko czeka na właściciela...
- Och... Dziękuję! - powiedziała
- Dobra... To ja idę do Cleo, może jej przeszło... - powiedziałam - Idziesz też? - spytałam
- Jasne... - powiedziała i razem poszłyśmy do boksu Cleo...
Głupia, wsiadłam na nią i powiedziałam do towarzyszki
- Mała jazda w teren? Weź Rocky... - powiedziałam i wybiegłam galopem ze stajni
- Dobra... - usłyszałam z tyłu
Czekałam na nią chwilę na łące, aż się pojawiła...
Pojechałyśmy w nieznane Romi tereny... Zauważyłam, że nie obchodzi ją gdzie jedziemy więc stanęłam nagle
- Dobra... Teraz test... Sama wróć z powrotem...
- Dobra... - zeszła z konia
- Ale na koniu... - powiedziałam - "Ona ci pomoże..." - pomyślałam
- Ok... - znowu na niego wsiadła i zawróciła
Wtem koń zawrócił wbrew woli jeźdźca
- Rocky... Zawracamy! - powiedziała i zawróciła, ale klacz znowu zrobiła swoje
Romi tylko westchnęła i posłuchała konia
Klacz pojechała w całkowicie inną stronę... A ja cicho za nią na Cleo
Nagle Rocky się zatrzymała i położyła po sobie uszy... Patrzyła się w coś niewidocznego dla mnie...
Nagle i Cleo się zatrzymała i również patrzała się w ten punkt, co Rocky
- O co chodzi? - powiedziała Romi
Nagle z punktu, w który patrzyły się klacze, wyłoniła się... Puma! Była czarna jak noc... Serce podskoczyło mi do gardła...
Cleo wycofała się w cień i dalej nie wiedziałam co się dzieje
Zsiadłam z klaczy i chciałam pójść pomóc Romi, gdy...
Cleo ruszyła najszybszym jakim kiedykolwiek widziałam galopem prosto na pumę! Widziałam tylko biało-brązową plamę biegnącą w stronę zwierza! Puma wysunęła pazury... Po chwili zwierz leżał martwy, a Cleo nad nim z dużą krwawiącą raną na szyi... Klacz nadal miała uszy położone po sobie i patrzała z odrazą na nieżywe zwierzę...
- Jess... Jej coś jest... - powiedziała Romi
Natychmiast do niej podeszłam... Spojrzała na mnie "wilkiem"
- Masz apteczkę? - zapytałam
- Tak... - powiedziała
- Daj wodę utlenioną... - powiedziałam a ona podała mi ją
Chwilę grzebałam przy ranie konia aż wreszcie zatamowałam krwawienie!
- Wow... Ona... Uratowała nam życie... - powiedziała Romi
- No... - powiedziałam wracając do Romi i Rocky
Cleo zarżała smutno, patrząc na zachodzące słońce
"Biedactwo... Tęskni za wolnością..." - pomyślałam
- Wracamy? - powiedziała Romi
- Tak... - złapałam Cleo za uzdę i poszłam w stronę stadniny, a za mną Romi z Rocky
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz