poniedziałek, 31 grudnia 2012

Od Jess (CD Kuby) - Próba

- Słuchaj... Reszta chyba czeka... Przecież dziś jest teren... - powiedziałam
- A no tak... To ja pójdę do Kratera... - powiedział i poszedł do boksu swojego konia
Weszłam do boksu Cleo... Jak na nieujeżdżoną była spokojna... Nie chciałam jechać na niej... Bałam się...
"Raz kozia śmierć..." - pomyślałam i sięgnęłam po szczotkę...
Cleo była spokojna, co bardzo mnie niepokoiło...
Wyprowadziłam ją z boksu, osiodłałam i niepewnie wsiadłam na nią... Bałam się, że mnie zrzuci, ale to nie nastąpiło... Czekałam na Kubę... Wreszcie się pojawił :
- Nie myślałem, że jedziesz na niej... Przecież...
- ...Tak wiem, ale chciałam spróbować... - przerwałam mu
- Jak chcesz... - powiedział wzruszając ramionami
Po chwili wyszła reszta
CD nastąpi

Od Kuby (CD Jess) - Niespodzianka

Jess się odwróciła przodem do mnie i uśmiechnęła...
- Jasne, że tak... - pocałowała mnie w policzek i uśmiechnęła a ja odwzajemniłem uśmiech
- Cieszę się z tego powodu... Najpierw myślałem o ogierze... Ale jednak wybrałem dla ciebie klacz... Ale muszę jechać... Bd za jakieś 2-3 godziny... - pocałowałem ją i wyszedłem ze stajni... Pojechałem po jeszcze jednego konia dla naszej stajni... A mianowicie po nową klacz arabską:

Przyjechałem z nią do stajni i wprowadziłem do boksu...
- No... Skata... Mam nadzieję że się tu będziesz dobrze czuła... - Nagle do stajni weszła Jess i obejrzała klacz
- Rzeczywiście ładna ta klacz...
<Jess dokończ>



Od Jess (CD Kuby) - Niespodzianka

Po całym dniu bólu i tęsknoty zasnęłam... Gdy się obudziłam niechętnie się ubrałam i poszłam do stajni...
Podeszłam wolno do boksu Belli, ale... On nie był pusty... Był w nim piękny appaloosa!
Oraz mała karteczka :
"Jess... Ta klacz to prezent ode mnie... Mam nadzieję, że się polubicie...
Kocham cb, Kuba"
Uśmiechnęłam się do siebie...
- Czyli prezent się podoba? - powiedział ktoś za mną
<Kuba dokończ>

Od Kuby (CD Jess) - Załamanie

Przez dłuższy czas siedziałem przy Jess w jej pokoju nie odzywając się... Byłem zbyt zszokowany śmiercią Belli i zarazem nie miałem zielonego pojęcia jak ją pocieszyć... Myślałem nad tym patrząc na nią... Płakała... Serce mi się krajało jak na to patrzyłem...W końcu ją przytuliłem... To trwało trochę długo...
- Nie płacz... Tam gdzie teraz jest już nie czuje bólu... - szepnąłem jej do ucha, a ona zaczęła mniej płakać co mnie pocieszyło więc przytuliłem ją bardziej opiekuńczo i czekałem aż przestanie płakać... Po jakimś czasie przestała i lekko się do mnie uśmiechnęła...
- Dziękuję że przy mnie jesteś... - powiedziała cicho i pocałowała w policzek..
- Skarbie... Dla ciebie zrobię wszystko... - szepnąłem jej do ucha...
<Jess dokończ>

Od Kuby (CD Jess) - Przejażdżka

Tak rozmawiając zrobiło się późno...
- Słuchaj... Może już powinniśmy wracać? Ciemno się robi... - powiedziała Jess
-Tak... Dobry pomysł... - wstałem po czym pomogłem jej wstać... Wsiedliśmy na konie i ruszyliśmy tą samą drogą powrotną nadal rozmawiając o zawodach które niebawem się odbędą... W końcu wróciliśmy do stajni, ja zostawiłem Krtatera w jego boksie i wyszedłem czekając na Jess, po oporządzeniu swojego konia także wyszła...
- Co chcesz teraz robić? - zapytałem jakby od niechcenia
- Szczerze to nie wiem... - westchnęła i popatrzyła na mnie... Ja ją pocałowałem długo i namiętnie, a ona odwzajemniła pocałunek... Po chwili poszliśmy do swoich pokoju,  bo było już późno..
- Dobranoc - szepnąłem jej do ucha i pocałowałem krótko w szyje a ona westchnęła i powiedziała cicho
- Dobranoc...
<Jess dokończ>

niedziela, 30 grudnia 2012

Od Jess - Ból, strach, tęsknota - wiem już o co chodzi...

Szłam właśnie do stajni... Zauważyłam kątem oka, że Kuba jakoś niepewnie patrzy na swojego konia... Podeszłam do niego :
- Co jest?
- Coś jest nie tak z okiem Kratera... Dziwnie macha głową... - podszedł do konia 
- Dzwonić po weterynarza?
- Nie... Miał tylko trawę za powieką... - poklepał ogiera po zadzie i wyszedł z jego boksu, a ja za nim
Gdy tylko wyszłam z boksu usłyszałam przeraźliwe rżenie Belli... Było pełne bólu i strachu...
- Co to? - powiedziałam i pobiegłam do boku Belli
Zobaczyłam najstraszniejszy widok na świecie - całą kałużę krwi obok nogi mojej klaczki... Przeraziłam się strasznie... Łza pociekła mi po policzku
Podszedł do mnie Kuba - O matko... - powiedział
- Idź po bandaże! Już! - powiedziałam, klękając przy nodze Belli
Po chwili już delikatnie bandażowałam jej nogę... Oddychała ciężko... Bałam się że to już koniec...
Kolejna łza pociekła mi po policzku...
- Dzwoń po weterynarza... JUŻ! - powiedziałam przez łzy
Jakieś pół godziny później (Dla mnie wieki) przyjechał weterynarz i zabrał Bellę do siebie
Usiadłam w kącie boksu mojej klaczki i płakałam... Podszedł do mnie Kuba
- Nie płacz... Wszystko będzie dobrze...
- A jeśli... - nie mogłam tego dokończyć
- Nie... - powiedział niepewnie
Siedzieliśmy tam tak przez 2 godziny, aż zadzwonił weterynarz :
- Przykro nam, ale Belli nie dało się uratować... - powiedział
<Kuba dokończ>

sobota, 29 grudnia 2012

Zdjęcia

Pewna osoba zapytała mnie po co mi zdjęcia w opowiadaniach, np. 

http://stadnina-koni-dzikie-mustangi.blogspot.com/2012/12/od-jess-cd-kuby-swieta.html

A odpowiedź brzmi - aby "upięknić" opowiadanie... Powiedzcie czy to opowiadanie bez obrazków nie było by gorsze? Tak więc aby nasz blog "lśnił" staram się aby wszystko było doskonale... Oczywiście wy też możecie dodawać zdjęcia do opowiadań! W jaki sposób? Oto szablon :

Do : Alex147656 
Temat : Od Jessicy (CD Kuby) -Magiczna Przejażdżka
Wiadomość :

Weszłam do jego pokoju
- Co robisz? - zapytałam nieśmiało
- W zasadzie to nic... - powiedział
- Aha...
- A ty?
- Ja chciałam cb zaprosić na taką małą przejażdżkę wśród śniegów...
- Spoko... Chętnie - uśmiechnął się do mnie
- To chodź... - wyszłam z pokoju a on za mną
Po chwili już siedzieliśmy na grzbietach koni - ja na Belli, a Kuba na Kraterze
Jechaliśmy przez łąkę, obok wodospadu, aż nagle ostro skręciłam w prawo
- Co jest? - zawołał Kuba za mną - Przecież tam nic nie ma! 
- Oj jest... - powiedziałam zwalniając aby mnie dogonił
- Wow... - powiedział gdy wreszcie dojechaliśmy tam gdzie chciałam
OBRAZEK
http://www.tapeta-orly-dwa-art-gory-las-zima.na-pulpit.com/zdjecia/orly-dwa-art-gory-las-zima.jpeg
 - Mówiłam... - uśmiechnęłam się do niego
- Muszę ci wierzyć na przyszłość - powiedział nadal urzeczony widokiem
- Właśnie... Znam jeszcze dużo miejsc z takimi widokami, których nikt nie zna, bo są dzikie... Jest tam dużo niebezpieczeństw, ale przy tobie mogę czuć się bezpieczna, prawda?
- Zawsze i wszędzie... Pokarzesz więcej takich widoków?
- Jeśli ich NIKOMU innemu nie pokarzesz to mogę...
- Spoko... - powiedział
- To chodź... - zawróciłam i zaprowadziłam go w inne miejsce
OBRAZEK
http://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQdPOVTQxHa1oc7zjJ4bz874Yub3B0QcNBohNK6JCZgDXguZGyA
- Przejedziemy się tą ścieżką? Prowadzi do magicznego miejsca... - powiedziałam i uśmiechnęłam się tajemniczo
- Spoko... - powiedział i pojechał za mną śnieżną ścieżką
Jechaliśmy długo gadając o zawodach :
- ...To jak zechcesz pojechać czy nie? - niecierpliwiłam się
- No naprawdę nie wiem! - powiedział
- Jedziesz czy tego chcesz czy nie! I jedziesz na Belli! Ona jest lepsza od Kratera... Mamy wtedy większe szanse...
- A ty wtedy na jakim?
- Ja nie jadę... Nie mam na to czasu...
- O nie, nie, nie! Nie jadę jeżeli ty nie jedziesz! - zaprotestował
- Słodki jesteś... - pocałowałam go - Ale nie jadę...
- Jedziesz!
- Ugh... Dobra jak tak ci zależy... Wezmę wtedy może Rocky... Jest niezła...
- Bierzesz Bellę a ja Kratera!
- Dobra... Na treningu to omówimy...
- Jakim treningu?
- Przed zawodami... Zawsze tak robimy... 
- Aha... Dobra... - powiedział
Jakieś pół godziny jechaliśmy w ciszy, aż... Dojechaliśmy!
- I jak? - powiedziałam zeskakując z konia
- Tu jest... Cudownie! - powiedział podziwiając widok :
  OBRAZEK 
http://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcT0_j8usHH47hcum3r45vNs2ITCDIOT8pQZ5YnNbMV536CvUP8ExQ
- Mówiłam, że to magiczne miejsce... I najbardziej zakazane z wszystkich... Jest pod ochroną...
- Widać czemu... Tu jest pięknie... - powiedział również schodząc z konia
- Wiem... - powiedziałam patrząc w wodę
Rozmawialiśmy tak nad tym miejscem jakąś godzinę (o zawodach rozmawialiśmy)
<Kuba - ważne, że napisałeś... Teraz też dokończ, ale plis zrób dłuższe, co?>
 
Proste prawda? Sam napisz podobne!
 

Od Jess (CD Kuby) - Święta

Weszłam do jego pokoju
- Co robisz? - zapytałam nieśmiało
- W zasadzie to nic... - powiedział
- Aha...
- A ty?
- Ja chciałam cb zaprosić na taką małą przejażdżkę wśród śniegów...
- Spoko... Chętnie - uśmiechnął się do mnie
- To chodź... - wyszłam z pokoju a on za mną
Po chwili już siedzieliśmy na grzbietach koni - ja na Belli, a Kuba na Kraterze
Jechaliśmy przez łąkę, obok wodospadu, aż nagle ostro skręciłam w prawo
- Co jest? - zawołał Kuba za mną - Przecież tam nic nie ma! 
- Oj jest... - powiedziałam zwalniając aby mnie dogonił
- Wow... - powiedział gdy wreszcie dojechaliśmy tam gdzie chciałam
 - Mówiłam... - uśmiechnęłam się do niego
- Muszę ci wierzyć na przyszłość - powiedział nadal urzeczony widokiem
- Właśnie... Znam jeszcze dużo miejsc z takimi widokami, których nikt nie zna, bo są dzikie... Jest tam dużo niebezpieczeństw, ale przy tobie mogę czuć się bezpieczna, prawda?
- Zawsze i wszędzie... Pokarzesz więcej takich widoków?
- Jeśli ich NIKOMU innemu nie pokarzesz to mogę...
- Spoko... - powiedział
- To chodź... - zawróciłam i zaprowadziłam go w inne miejsce
- Przejedziemy się tą ścieżką? Prowadzi do magicznego miejsca... - powiedziałam i uśmiechnęłam się tajemniczo
- Spoko... - powiedział i pojechał za mną śnieżną ścieżką
Jechaliśmy długo gadając o zawodach :
- ...To jak zechcesz pojechać czy nie? - niecierpliwiłam się
- No naprawdę nie wiem! - powiedział
- Jedziesz czy tego chcesz czy nie! I jedziesz na Belli! Ona jest lepsza od Kratera... Mamy wtedy większe szanse...
- A ty wtedy na jakim?
- Ja nie jadę... Nie mam na to czasu...
- O nie, nie, nie! Nie jadę jeżeli ty nie jedziesz! - zaprotestował
- Słodki jesteś... - pocałowałam go - Ale nie jadę...
- Jedziesz!
- Ugh... Dobra jak tak ci zależy... Wezmę wtedy może Rocky... Jest niezła...
- Bierzesz Bellę a ja Kratera!
- Dobra... Na treningu to omówimy...
- Jakim treningu?
- Przed zawodami... Zawsze tak robimy... 
- Aha... Dobra... - powiedział
Jakieś pół godziny jechaliśmy w ciszy, aż... Dojechaliśmy!
- I jak? - powiedziałam zeskakując z konia
- Tu jest... Cudownie! - powiedział podziwiając widok :
- Mówiłam, że to magiczne miejsce... I najbardziej zakazane z wszystkich... Jest pod ochroną...
- Widać czemu... Tu jest pięknie... - powiedział również schodząc z konia
- Wiem... - powiedziałam patrząc w wodę
Rozmawialiśmy tak nad tym miejscem jakąś godzinę (o zawodach rozmawialiśmy)
<Kuba - ważne, że napisałeś... Teraz też dokończ, ale plis zrób dłuższe, co?>

Od Romi - Święta, święta i po świętach

Święta się skończyły i trzeba było znów zabrać się do pracy.
Dziś wstałam bardzo wcześnie i od wyszłam na dwór. Na niebie były gęste, ciemne chmurzy i wiał zimny wiatr. Wyraźnie zanosiło się na burzę.
- No nie! Akurat dzisiaj musi padać... - westchnęłam i poszłam do stajni.
Przywitałam się z Perłą i wróciłam do swojego ciepłego pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam zastanawiać się dlaczego wszyscy mnie unikają, przecież dziś miał być najpiękniejszy dzień tego roku.
Po upływie godziny znów wyszłam na dwór. Chodziłam z miejsca na miejsce nie mogąc wyznaczyć sobie żadnego określonego celu.
Wtedy spotkałam jedną z instruktorek. Była to Ariana Grande- wiedziałam jak się nazywa, bo kiedyś miała lekcję ze mną i Julią.
- Co się stało? - spytała widząc smutek na mojej twarzy.
- Nic takiego - wzruszyłam ramionami i zamierzałam odejść.
Ale instruktorka nie chciała odpuścić. Stanęła przede mną. Sądząc po jej wyrazie twarzy musiałam jej powiedzieć o co chodzi. Spuściłam głowę. Nie miałam najmniejszej chęci mówić tego nikomu, więc stałam i czekałam, aż Ariana pójdzie. Mogłabym tak czekać w nieskończoność. W końcu odeszła, bo musiała coś załatwić.
Szybko poszłam do stajni i westchnęłam mając nadzieję, że Ariana o tym zapomni. Niestety się myliłam.
Opuściłam stajnie i znów wróciłam do pokoju. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- Kto tam? - ucieszyłam się, że nareszcie mogę z kimś pogadać.
- Ariana.
"O nie" - pomyślałam.
-Wejdź - powiedziałam cichym głosem.
Instruktorka weszła do środka, rozglądnęła się wokoło, potem popatrzyła na mnie i zapytała:
- Mogę usiąść?
- Jasne - przesunęłam się trochę robiąc jej więcej miejsca.
Uśmiechnęła się i usiadła. Popatrzyła na mnie ciepłym wzrokiem.
- Powiesz mi co się stało?
Westchnęłam i powiedziałam jej o tym, że wszyscy mnie unikają pomijając najbardziej bolesny fakt: spędzałam urodziny w samotności.
<Ari dokończ!>

piątek, 28 grudnia 2012

Od Kuby (CD Jess) - Święta..





Wigilia przebiegła w dobrym nastroju... Życzenia, prezenty... Bla, bla, bla... Po wigilii poszedłem do mojego pokoju aby odpocząć i pomyśleć o tym co się stało w ostatnim czasie... Gdy nagle do drzwi ktoś zapukał..
- Proszę... - powiedziałem nie odwracając głowy, do pokoju weszła Jess
- Hej, nie przeszkadzam? - odwróciłem się i uśmiechnąłem się do niej
- Nie...
<Wiem, że krótkie ale Jess dokończ>

środa, 26 grudnia 2012

Opowiadania!

Prosze wszystkich oprocz Kuby, Jess i Macka o pisanie opowiadan! Czemu nie Kuba, Jess i Maciek? Bo oni niedawno napisali opowiadanie a reszta nie! Jezeli nie napisza te osoby opowiadan do konca roku 2012 dostaja -5!

wtorek, 25 grudnia 2012

Od Jess - Święta...

Wczoraj była chyba najlepsza wigilia w moim życiu... Całą spędziłam z Kuba... Było cudownie...

*20 grudnia*
Siedziałam smutna w stajni gdy podszedł do mnie Kuba
- Co się stało? - zapytał
- Nic... - powiedziałam czyszcząc Bellę
- No proszę powiedz... - zrobił słodkie oczy szczeniaczka
- Musze wyjechać na święta... - powiedziałam smutna
- Och... - powiedział teraz również smutny - Czyli zamykasz stadninę? 
- Nie...Ty się nią zajmij, co? - zapytałam
- Ja?
- Tak... Tylko do cb mam zaufanie... - powiedziałam i łza pociekła mi po policzku
- Jess... Nie płacz... - przytulił mnie
- Staram sił... Mamy lecieć do Paryża... Miasta moich marzeń... I klasa... - powiedziałam płacząc
- Leć... Niech twoje marzenie się spełni... - powiedział i pocałował mnie w usta
- Nie spełni się gdy cb nie będzie... Ale rodzice się nie zgodzą... - powiedziałam smutna
- Gdy wrócisz nigdy cie nie opuszczę... - szepnął mi do ucha
Ja tylko uśmiechnęłam się przez łzy...
- Musze już jechać... - powiedziałam odkładając szczotkę i wychodząc z boksu
- Zobaczymy się... W Nowym Roku... - powiedziałam przez łzy - Żegnaj... - poszam do swojego pokoju po torbę a później wsiadłam do limuzyny...
Przez 2 godziny płakalam w drodze... Po 2 godzinach coś postanowiłam...
...

*23 grudzień  (godz. 24.00)*
Siedziałam w swoim pokoju a obok mnie... Kuba! Tak wróciłam do stadniny... Zrezygnowałam z marzenia dla miłości do chłopaka i koni...
- Nadal nie wierze ze wróciłaś... - powiedział mój ukochany
- To pomogę ci uwierzyć... - pocałowałam go długo...
- Nadal nie wierzę... - powiedział chytrze, po czym pocałował mnie dłużej i namiętniej
- Tak lepiej... - powiedział uśmiechając się do mnie
Spojrzałam na zegar i powiedziałam do niego
- Wszystkiego najlepszego z okazji świąt... - powiedział do mnie i zaczął całować po szyi
- I wzajemnie... - powiedziałam do niego
*Chwila ciszy*
- Cóż... Musze iść... - powiedziałam wstając
- ? 
- Idę robić jedzenie... U nas w rodzinie o tej porze się nie śpi tylko przygotowuje do wigilii..
- Aha... Przyda ci się pomoc?
- Taa... Trzeba zrobię jakieś 15 dań...
- Spoko... - powiedział i razem poszliśmy do kuchni
Czas minął bardzo fajnie... Najpierw zrobiliśmy karpia, później sałatkę... Robiliśmy tak całą noc... Rano około 5.00 rano do kuchni weszła reszta
- Co do... - powiedział Zayn patrząc jak w piekarniku piecze się ciasto
- Co? Dziś wigilia! - uśmiechnęłam się do niego - I razem z Kuba robimy jedzenie...
- Mu chyba nie o to chodzi... - szepnął mi do ucha Kuba
- No co... Wróciłam... Zrezygnowałam z marzeń dla Ku... Koni... - powiedziałam szybko aby się nie zorientowali ze chodzi o Kubę a nie konie...
<Kuba dokończ>

niedziela, 23 grudnia 2012

Wielki powrót!

Właśnie wrócił Alan z rodzinką! Młody nauczył się już najważniejszych rzeczy (chodzić itd.)... Można już jeździć na Magic i Connorze...

Zadecydowaliście!

Zadecydowaliście - konie nie będą przydzielane do grup! Tak więc na lekcje można sobie wybrać obojętnego konia (nie prywatnego, do dzierżawy lub wydzierżawione (chyba że ty go dzierżawisz))! Dziękuję wam za wszystkie głosy, w szczególności tym, którzy głosowali na "nie", ponieważ jak wspomniałam nie było mi łatwo wstawiać konie do grup jeżeli cały czas są nowe...

piątek, 21 grudnia 2012

Opowiadania

Wyjeżdżam na święta tak więc nie ma się kto zaopiekować blogiem... Dałam tą rolę mojej najlepszej przyjaciółce - Arianie Grande... Tak więc wszystkie opowiadania, zgłoszenia do bloga proszę pisać do niej! Jej login na Howrse to Arya4455! Do mnie proszę nie pisać tych rzeczy do końca tygodnia! (30.12.2012r.)

czwartek, 20 grudnia 2012

Od Maćka - Jazda w teren

Dziś ma być jazda w teren... Nie miałem na to ochoty... Siedziałem w swoim pokoju z nadzieją że o mnie zapomnieli... Niestety po chwili ktoś zapukał do drzwi
- Proszę - powiedziałem
Do pokoju weszła Ari :
- Idziesz? Zaraz ruszamy - powiedziała
- Ja nie jadę... - powiedziałem
- Jak to... Przecież nie masz 10 minusów!
- Wiem... Ale nie chcę jechać... - powiedziałem smutno
- Czemu? - przysiadła obok mnie
- Bo... Nieważne... - powiedziałem patrząc na podłogę
- Ważne... Proszę powiedz... - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie
- Chodzi o to... Że jedzie również Kuba... - powiedziałem nie patrząc na nią
- I co? - zapytała
- To... To że on... Nieważne... - powtórzyłem
- Proszę powiedz... Nie wyśmieję cię... - powiedziała ciepłym głosem
- Chodzi o to... Że... Jessica... Ona... - powiedziałem cicho
- Rozumiem... I jesteś zły na Kubę bo ci ją zabrał? - zapytała
- Tak... - powiedziałem przez zęby
- Rozumiem... Ale jak nie pojedziesz dostaniesz minusa... - powiedziała
- Trudno... Nie chcę z nim mieć nic wspólnego... - powiedziałem
- Dobra... - powiedziała - Ale proszę jedź... - uśmiechnęła się do mnie
- Po co? - zapytałem obojętnie
- Bo cię ładnie proszę - powiedziała patrząc na mnie
Ja tylko westchnąłem i kiwnąłem głową na "tak"
- Super! To chodź... - podała mi rękę
- Ok... - westchnąłem i wstałem
- Chodź... Wiesz jakiego konia masz? - zapytała mnie
- Chyba na Pokusie... - powiedziałem
- Ok... - powiedziała i wyszła z pokoju a ja za nią
<Ciąg dalszy nastąpi>

środa, 19 grudnia 2012

Od Jessicy - Stęsknienie za jazdą

Dziś jest jazda w teren... Przez moją nogę nie mogę jechać... Nie czułam się za dobrze przez to... Aż tu nagle wszedł do pokoju Kuba
- Hej... Odwołać teren? - zapytał
- Nie...
- Ale ty chyba nie jedziesz nie?
- Tak, nie jadę... Ale jak chcesz możesz grać moją rolę w dzisiejszym terenie... - uśmiechnęłam się do niego
- Nie... Nie zostawię cię tutaj... - powiedział poważnym tonem
- E tam... Wejdę se na Facebooka... - mrugnęłam do niego flirtująco
On tylko odwzajemnił uśmiech
- To jak - weźmiesz moją rolę? - zapytałam
- Dobra... - powiedział do mnie
Ja się tylko szeroko uśmiechnęłam a on pocałował mnie w usta
- No idź do reszty... Bo się będą niecierpliwić - mrugnęłam do niego
- Ok... - powiedział i wyszedł z pokoju
Ale naprawdę bardzo tęskniłam za jazdą...
<Kuba dokończ :)>

Od Maćka - Złamane serce

Chciałem właśnie pójść do Jessicy... Zapukałem i czekałem na odpowiedź...
- Proszę... - usłyszałem po chwili i wszedłem do pokoju
- O hej... Znowu ty... - uśmiechnęła się do mnie
- Taa... Chciałem się spytać czy... Mogę pojechać sobie z Julą na małą przejażdżkę w teren...
- Hmm... Jasne... Tylko jakie weźmiecie konie? - zapytała
- Ja Eliksira a Jula... Może Alice... - powiedziałem
- Dobra... Spoko... - powiedziała
Ja cicho wyszedłem z jej pokoju i poszedłem do Juli
- Możemy... - powiedziałem do niej
- Super... To jedziemy? - zapytała
- Jasne... - powiedziałem i poszedłem do boksu Eliksira - A... Ty masz wziąć Alice... - powiedziałem, siodłając konia
- Ok... - powiedziała Jula idąc do boksu Alice
Po chwili już byliśmy w terenie... Zadecydowałem że pojedziemy do lasu a później nad jezioro... Gdy jechaliśmy... Zauważyłem coś... Jadącą bryczkę a w niej siędzącą... Jessicę i Kubą... Widziałem że była z nim szczęśliwa...
"Czyli mnie okłamała..." - pomyślałem
Patrzałem tak załamany na nich aż tu... Kuba pocałował Jess... Byłem wściekły... Natychmiast zatrzymałem konia... Eliksir niechętnie przystanął i zarżał lekko zły... Niestety usłyszała to Jess... Odwróciła się i... Zauważyła mnie z Julą... Pomachała mi niepewnie i coś powiedziała do Kuby... Odwróciłem się do nich zły, wsiadłem na konia i odgalopowałem stamtąd jak najszybciej... Jula szybko mnie dogoniła...
- Maciek... Co jest? - zapytała
- Nieważne - powiedziałem przez zęby - Nie obraź się ale chcę pobyć trochę sam...
- Odejdę stąd jak mi powiesz o co chodzi... - powiedziała uparcie
- Nieważne... - powiedziałem wściekły i ruszyłem cwałem w stronę stajni
- Ważne! - powiedziała doganiając mnie
- Nie... - powiedziałem zeskakując z konia zwinnie, odprowadzając go do boksu i szybko pobiegłem do swojego pokoju
"Ona... Ta... To... Ugh!" - szukałem czegoś na czym mógłbym się wyżyć ale nic takiego nie znalazłem... Wściekły rzuciłem się na łóżko... Wtem ktoś zapukał... 
- Proszę... - powiedziałem przez zęby
Do pokoju weszła Jess...
- Hej... - powiedziała niepewnie
- Czego chcesz? - powiedziałem zły
- Och... Widzę że nie jestem tu mile widziana... - powiedziała Jess
- Święta prawda... - powiedziałem
- Chciałam ci coś powiedzieć ale widzę że masz mnie gdzieś... - powiedziała i wyszła z pokoju
- I znowu masz rację... - powiedziałem...

wtorek, 18 grudnia 2012

Od Jessicy (CD Kuby) - Przekreślenie jazdy

"Ale się ubezpieczę" - pomyślałam
- Pójdę po dziewczyny i Maćka... - powiedziałam do Kuby 
- Ale... - zaczął
- Co ale? - zapytałam
- Nieważne... - powiedział zgaszony
Uśmiechnęłam się do siebie i poszłam po resztę... Niestety taka ze mnie niezdara, że się potknęłam... Wywaliłam się oczywiście w najgorsze miejsce - na beton... Miałam całe kolano rozryte... Natychmiast podbiegł Kuba :
- Jess! - powiedział i podał mi rękę
"Tego mi brakowało..." pomyślałam
- No wstawaj! Trzeba to opatrzeć! - powiedział niecierpliwiąc się
- Po co... Zwykłe... Zadrapanie... - powiedziałam próbując wstać i... Bum! Znowu na ziemi!
- Ale mi zadrapanie! - powiedział, patrząc na strużkę krwi płynącą po ziemi
- E tam... Bywało gorzej... - powiedziałam - Przynieś mi tylko jakąś szmatkę... - zrobiłam słodkie oczka
- Jasne... - powiedział
"Nie wiedziałam że da się nabrać na to..." - pomyślałam
Po chwili już wrócił z... bandażami
- Mówiłam szmatkę! - powiedziałam
- Nie mogłem znaleźć...
- Nie okłamuj mnie! - zaczęłam się denerwować
- Nie okłamuję... - powiedział
- Nie wcale... To chociaż idź po Ari... - powiedziałam
- Jak chcesz... - powiedział i pobiegł po nią
- Nie no... To mnie co najmniej wkurza... - powiedziałam, zdjęłam bluzę i przyłożyłam do rany... Gdy przybiegł Kuba z Ari bluza była już czerwona
- O matko... - powiedziała Ari
- Taa... Też miło cię widzieć... - powiedziałam żartem - Możesz mi przynieść SZMATKĘ? - zapytałam
- Szmatka nie wystarczy... Wstawaj... - pomogła mi wstać
- Dziex... - powiedziałam tracąc równowagę ale od razu złapał mnie Kuba - I dziex... - powiedziałam do niego
- Proszę... - powiedział uśmiechając się do mnie
I oczywiście jak zawsze podbiegł Black i zaczął przeszkadzać...
- Black! Sio! - krzyczała na niego Ari
- Black... Idź stąd do Chiny... - powiedziałam delikatnie do psa a ten posłusznie poszedł szukać towarzyszki
- Jak ty to? - powiedziała nie wierząc Ari
- Wychowałam się z nim... Znam go na wylot - powiedziałam idąc niezgrabnie do swojego pokoju
- Zaraz do ciebie przyjdę z apteczką! - powiedziała Ari i pobiegła do kuchni (tam trzymamy apteczkę)
- Ok... - powiedziałam, kładąc się na łóżku (i uważając aby go nie zaplamić)
- Jestem... - powiedziała Ari wchodząc do pokoju - Dawaj tą nogę... - powiedziała wyjmując z apteczki wodę utlenioną
- Jasne... - powiedziałam krzywiąc się gdy ona dotknęła rany wacikiem z wodą
- Nie ruszaj się... - powiedziała wyjmując z apteczki bandaże
"Tylko nie to..." - pomyślałam - "To przekreśli moją jazdę..."
- Nie wystarczy plaster? - spytałam ją niepewnie patrząc na bandaże
- Nie, nie wystarczy... - powiedziała bandażując mi nogę
- Już... - powiedziała po jakimś czasie
- Dzięki... - powiedziałam próbując się uśmiechnąć
- Dla ciebie wszystko... - odwzajemniła uśmiech i wyszła z pokoju
Gdy tylko wyszła sięgnęłam po laptopa... Jak zawsze zalogowałam się na Facebooka gdy ktoś zapukał
- Proszę! - krzyknęłam
Do pokoju wszedł Maciek
- O hej... Dawno się nie widzieliśmy... - powiedziałam odkładając laptopa na podłogę
- Hej... Czy to prawda... Że... - nie mógł dokończyć
- Że co? - zapytałam
- Że... Się wyrąbałaś? - wymyślił na poczekaniu
- Niestety... Taka ze mnie gapa... - uśmiechnęłam się do niego
- Wcale nie... Jeździsz konno najlepiej... Nigdy nie widziałem lepszego jeźdźca... - powiedział odwzajemniając niepewnie uśmiech
- Hmm... Nie wiem kogo widziałeś... A po co przyszedłeś? - zapytałam patrząc mu w oczy
- Chciałem się zapytać...
- O co? - zapytałam
- Już się dowiedziałem... - powiedział i już miał wychodzić gdy :
- Czekaj! - zawołałam za nim - Masz mi tu powiedzieć o co naprawdę chodzi! - powiedziałam do niego
- Och... Nieważne... - powiedział wymijająco
- Ważne, ważne! Siadaj i gadaj! 
- Ale...
- Bez żadnego ale!
- Dobra... - usiadł obok mnie na łóżku
- Tak więc?
- Chciałem się spytać czy... Czy... Czy naprawdę chodzisz z Kubą... - zarumienił się
"Pięknie..." - pomyślałam
- Słuchaj... To nie ja zaczęłam... Szczerze to on zaczyna mnie wkurzać... A co?
- Nic... Po prostu krążą plotki... - powiedział
"Zabiję go!" - pomyślałam wściekła
- To niech krążą... Ale to mnie nie obchodzi... Ten związek mam gdzieś... Wolę stadninę niż ten związek... I przez to nie opuszczę was... Jak już to przez tą nogę... - powiedziałam do niego, ale on chyba mi nie uwierzył
- Słuchaj... Nie przejmuj się tym... Przeczuwam że to złe dobranie... - powiedziałam uśmiechając się do niego
- To twoje przeczucie... Ja mam inne... - powiedział smutny
"To mam dwóch wielbicieli..." - pomyślałam
- Uwierz - to długo nie będzie trwać... - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
- Ok... - odwzajemnił uśmiech - Ja pójdę... Chyba ci przeszkodziłem... - powiedział i wyszedł z pokoju
"Coraz lepiej kłamię..." - pomyślałam do siebie - "Ale jednak mam wyrzuty sumienia..." 
Sięgnęłam po laptopa i zanurzyłam się w surfuwaniu po internecie
Nie wiadomo jak ale zasnęłam :
Śniło mi się że teraz jestem z Maćkiem... Kuba miał złamane serce... Chciał z rozpaczy skoczyć z urwiska... Ja jak zawsze niezdara gdy biegłam do niego wywaliłam się i... Nie zdążyłam...
Obudziłam się z krzykiem, ale nikogo nie obudziłam...

Od Kuby (CD Jess) - Mała niespodzianka

Słyszałem jak rano Jess krząta się po stajni chcąc wyczyścić konie... Ale... Ja byłem od niej szybszy... Wyczyściłem wszystkie nasze konie i dałem im paszę... Siedziałem w boksie Kratera i cicho do niego mówiłem... Nagle Jess przechodząc mnie zauważyła i weszła do boksu
- Co ty tu robisz o tej porze? - zapytała
- Ja... No... Ten tego... Wyczyściłem wszystkie konie i nakarmiłem... To taka mała niespodzianka dla ciebie... - uśmiechnąłem się do niej niewinnie
-Jestem pod wrażeniem że w ogóle chciało się tobie wstać - też się do mnie uśmiechnęła
- Pojedziemy gdzieś na koniach? - zapytałem
- Jasne - i wyszła aby osiodłać Bellę a ja zacząłem siodłać Kratera...
<Jess dokończ>

Od Jessicy (CD Kuby) - Iskra

Zdziwiona spojrzałam na niego... Jego już nie było... Cały czas osłupiała usiadłam po turecku na łóżku i sięgnęłam po laptopa...
"Ale jednak... Nie... To nie możliwe" - myślałam, logując się na Facebooka - "Chociaż może... Nie no! Jess! Wybij to sobie z głowy!" - pomyślałam i walnęłam się w łeb

*Następnego dnia*
Obudziłam się z nienacka... Spojrzałam na zegar - była 5.00 rano
"Dziewczyny chyba śpią..." - pomyślałam, ubierając się
Poszłam (nie jedząc śniadania) do stajni... Gdy skończyłam czyścić moją Bellę, wylosowałam sobie kolejny boks... Wyszło na Kratera...
"Nie... On nie potrzebuje pomocy..." - pomyślałam i poszłam do Fiony... Ona wesoło zarżała gdy mnie zobaczyła
- Hej mała... - powiedziałam sięgając po szczotkę, ale... Zauważyłam, że jest w innym miejscu niż powinna być... Zdziwiłam się, bo ostatnia ja ją czyściłam...
"Ktoś tu musiał być..." - pomyślałam
- Trudno... - powiedziałam na głos - Czyli ty jesteś czysta... - powiedziałam do Fiony
<Niech dokończy ten "tajemniczy ktoś">

Od Kuby (CD Jessicy) - Próby

Pobiegłem za nią i zapukałem do drzwi... Nikt nie odpowiadał... Zacząłem nasłuchiwać... Słyszałem tylko płacz... Zapukałem jeszcze raz..
- Proszę - odpowiedziała Jess cicho... Wstała i otworzyła drzwi a ja wszedłem do pokoju
-Jess... Słuchaj... Kocham Cie... Nie musisz się przejmować moim wiekiem... - po czym pocałowałem ją w usta
<Jess dokończ>

Od Jessicy (CD Kuby) - Szczęście innych ale nie moje...

- Ale pamiętaj - jestem od ciebie starsza o 3 lata! - powiedziałam
- I co? Wiek mnie nie obchodzi...
- Ale mnie obchodzi! - powiedziałam wyskakując z bryczki
Szybko pobiegłam do swojego pokoju i zamknęłam się na klucz...
"Cóż... Dawno tego nie robiłam..." - pomyślałam
Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam szlochać
<Dokończy ktoś? Najlepiej żeby Kuba lub Maciek...>

Od Kuby - Nowe szczęście w nowym miejscu

Zdobyłem się na odwagę i zapytałem się Jess czy wybierze się ze mną na przejażdżkę bryczką...
- Cześć Jess... Chciałabyś pojechać ze mną bryczką? - wydukałem z lekkim trudem...
- Jak chcesz... - odpowiedziała po czy oboje wyszliśmy na dwór gdzie czekała już bryczka zaprzężona w Renesmee i Alice... Ruszyliśmy... Po jakimś czasie popatrzyłem na Jess i zapytałem :
- Czy chciałabyś być moją dziewczyną?
- Skoro ci zależy... - uśmiechnęła się do mnie, a ja pocałowałem ją w policzek...
<Jess dokończ>

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Banner

Zrobiłam właśnie banner dla naszej stadniny! Każdy kto tu należy niech wstawi to do siebie na prezkę! Oto kod :

<div style="text-align: center;"><br></div><h3><font color="#ac00ac"><div style="text-align: center;">
<a href="http://stadnina-koni-dzikie-mustangi.blogspot.com/"><img alt="http://img163.imageshack.us/img163/8306/beznazwyol.png" src="http://img163.imageshack.us/img163/8306/beznazwyol.png"></a>&nbsp;</div></font></h3>

A wygląda on tak :


Mam nadzieję że się podoba... Plis wstawicie to u siebie! Dzięki temu będziemy mieć więcej członków!

Od Jessicy (CD Kuby) - Totalne zdziwienie

- No o co chodzi? - zapytałam podejrzliwie
- Amm... Emm... Nieważne... - powiedział niepewnie
- Ważne, ważne... Gadaj... - zmrużyłam oczy
- Lepiej nie... - powiedział
- Gadaj! - lekko go kopnęłam w łydkę
- Ale w razie czego to ty namawiałaś mnie... - powiedział
- Tak, tak... - powiedziałam
- Tak więc... Ymm... Chyba... Ten teges... Ja chyba... Się... W tobie... Zakochałem... - powiedział cicho
Zamurowało mnie
- Słucham? - powiedziałam niepewnie mając nadzieję że się przesłyszałam
- Ja się w tobie zakochałem - powiedział na jednym wydechu
Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam drzwi do jego pokoju
- Oto twój pokój... - powiedziałam przez zęby i odeszłam
" Nie no... Pięknie! " - pomyślałam wchodząc do boksu Belli
Szybko ją osiodławszy, wsiadłam na nią i pogalopowałam w stronę morza
Gdy wreszcie dojechałam westchnęłam i usiadłam na plaży (Bella skubała trawę)
Łza pociekła mi po policzku, gdy patrzałam na horyzont...
Zauważyłam kątem oka wędrującą po brzegu Ari...
<Ari - chyba wiesz o co chodzi...>

Od Kuby (CD Jessicy) - Nowa przyjaciółka

Idąc do mojego nowego pokoju wiecznie gapiłem się na Jess... Nie wiem czemu ale chyba się w niej zakochałem... Teraz zadałem sobie pytanie "jakim cudem!?" Ale tak to już bywa... Niestety Jess zauważyła że się na nią gapię i przystaneła... Popatrzyła na mnie
-Coś się stało?-zapytała
-Ja ja...-spuściłem głowę i gapiłem się w podłogę...
<Jess dokończ :)>

Od Maćka - Odwiedziny małego

Dziś wpadłem na pomysł, aby odwiedzić nowego źrebaka... Spytałem się szybko Jessicy, a ona mi pozwoliła... Tak więc poszedłem odwiedzić młodego...
Był słodki... Wyglądał prawie tak samo jak ojciec... Dowiedziałem się że nazywa się Alan... Podszedłem do niego... Okazał się całkiem psotliwy jak na noworodka... Trochę się z nim pobawiłem i musiałem już wracać do stadniny... Wszystkie uczennice przybiegły do mnie i wypytywały mnie o niego...
<Niech jakaś uczennica dokończy>

Od Jessicy (CD Juli) - Nowicjusz

- Hej... Ty to Kuba Black? - zapytałam nowego
- Tak... - powiedział
- Ja to Jessica Stanley... Założycielka stadniny... - podałam mu rękę a on uścisnął
- Miło mi... - powiedział
- I wzajemnie... Poznałeś już Julę? - spojrzałam na koleżankę
- Taa... - powiedział
- Aha... Chodź... Zaprowadzę cię do pokoju... - powiedziałam i poszłam w kierunku jego pokoju
<Kuba dokończ>

Od Juli (CD Jess) - Przygoda z końmi

Wszyscy po kolei zaczęli wyprowadzać konie na padok... Mi oczywiście przypadł Kropek...
- Choć młody... pobrykasz sobie - uśmiechnęłam sie do źrebaka który szybko wybiegł na padok...Wracając do stajni oczywiście musiałam sie o coś potknąć ale szybko się pozbierałam... W końcu weszłam do stajni i zaczęłam chodzić z boksu do boksu sprawdzając czy wszystko jest okay... Po jakimś czasie (gdy już mi sie to znudziło) usiadłam na beli siana opierając się plecami o ścianę. Nagle do stajni wszedł nowy instruktor (Kuba) i usmiechnął się do mnie..
- Cześć - powiedział
- Siema - odpowiedziałam szybko. Później do stajni także weszła Jess i uśmiechnęła się do Kuby...
- Cześć... - powiedział Kuba...
<Jess dokończ>

niedziela, 16 grudnia 2012

Od Ariany (CD Jessicy) - Dziwne zachowanie Belli


No więc ruszyłyśmy na przejażdżkę. Ustaliłyśmy, że pojedziemy do lasu, a potem może na łąkę. Aż do lasu prowadziłam Bellę. Szczerze mówiąc bałam się na nią wsiąść. Nigdy na niej nie jeździłam.W końcu jednak na nią wsiadłam, i pojechałam na Belli równym takim samym tempem jak Jess. Jechało się bardzo fajnie.
- Przyśpieszamy? - Spytała Jess.
- Spoko - Odpowiedziałam, i przyśpieszyłam. Wtedy Bella zaczęła być nieposłuszna.Chyba chciała mnie zrzucić z siodła, mocno się jej trzymałam..Jess była parę metrów przede mną najwyraźniej tego nie zauważyła.
- Jess! Pomocy! -Zawołałam. Od razu zawróciła i zeszła z konia. Wtedy Belli udało się zrzucić mnie z grzbietu. Wylądowałam na kamieniach
- Co się stało? Jeszcze nigdy tak się nie zachowywała. Nic ci się nie stało?
- Ona chyba lubi, jak tylko ty na niej jeździsz..Nic, chyba..
- Upadłaś na nogę więc najprawdopodobniej mogłaś ją złamać.
Siadłam na ziemi, i spróbowałam wstać.
- Ał..Chyba masz rację.
- Poczekaj tu, biegnę po pomoc. - Powiedziała Jess, po czym wsiadła na konia i pojechała w stronę stadniny.
Po paru minutach przybiegła do mnie z Maćkiem. On do mnie podszedł, podniósł i jak najszybciej mógł, poszedł ze mną na rękach do stadniny, a potem do mojego pokoju.
- Wielkie dzięki za pomoc - Uśmiechnęłam się do niego.
- Nie ma za co - Odwzajemni uśmiech. Po chwili do mojego pokoju weszła Jess.
- Ari, naprawdę mi przykro... - Nie wiedziała co powiedzieć.
- Spoko..Takie rzeczy się często zdarzają..
- Ale to moja wina... Gdybym ci nie powiedziała żebyś jechała z Bellą, to by tego nie było.
- Dobra, już to nic takiego strasznego, dobrze że nie złamałam kręgosłupa - Uśmiechnęłam się - Parę tygodni leżenia w łóżku, to nie horror.
- Ja już lecę, pa - Powiedział Maciek i wyszedł z pokoju.
Jess niepewnie się uśmiechnęła i spytała:
- Mam sobie iść, czy zostać?
- Zostań, będę miała z kim gadać, jak oczywiście chcesz.
- Jasne! - Odpowiedziała Jess.
Jeszcze parę godzin tak gadałyśmy, a potem Jess wyszła.

Magia!

Magia właśnie urodziła! Jest to mały źrebaczek haflinger! I w dodatku ogierek! Tak więc Magia, źrebak i Connor (ojciec) zostają przewiezione do Przystani dla koni na czas aż maluszek nauczy się podstawowych rzeczy... Można go odwiedzić (zakładka "Przystań dla koni") i napisać opowiadanie z odwiedzin!

Od Jessicy (CD Maćka) - Niespodzianka

Gdy wszyscy obudzili się rano powiedziałam 
- Hmm... Mam pomysł - może dziś wszystkie konie niech trochę pobrykają w śniegu? - zapytałam chytrze
- Będą miały uciechę - powiedział Maciek
- Dobra... To idźcie do stajni i po kolei je wyprowadzajcie... - powiedziałam uśmiechając się tajemniczo
- Jasne... - powiedziały dziewczyny
- A ty idziesz? - zapytał Maciek
- No... - powiedziałam idąc w stronę stajni
"Ciekawe czy im się spodoba..." - pomyślałam dając reszcie mnie wyprzedzić
- Co to... -
- Wow... -
Uśmiechnęłam się słysząc zachwyty reszty... Podeszłam do nich
- Kto ot zrobił? - powiedziała Ari pokazując na boksy koni
Ja tylko uśmiechnęłam się tajemniczo
- Święty Mikołaj nas odwiedził i zauważył, że nie mamy ozdobionych boksów - powiedziałam nadal się uśmiechając
- Jess? To ty? - powiedziała niedowierzając Romi
- Mówiłam - Święty Mikołaj - powiedziałam patrząc na boksy
- Jak... Kiedy? - powiedziała Nikola
- Dobra... Przyznaję się to ja... - powiedziałam
Wszystkim szczęki opadły
- Musiałaś zarwać noc... - powiedział Maciek
- Taa... Zarwałam ale co tam... Odeśpię to... - mrugnęłam do niego
<Niech ktoś dokończy>

Od Maćka - Przystrajanie choinki

Dziś wpadłem na pewien pomysł... Chciałem go przekazać Jessice ale nigdzie jej nie mogłem znaleźć... Poszedłem więc do Nikoli (najpierw chciałem do Ari ale jej też nie było)... 
- Hej, Nik... Widziałaś Jessicę? Mam do niej sprawę... - powiedziałem do niej
- Razem z Ari pojechały w teren... A co chciałeś? - zapytała
- Przekazać jej coś, co do świąt... - powiedziałem
- Jeśli to ważne to możesz wziąć jakiegoś konia i poszukać jej... Chyba pojechały do lasu... - powiedziała
- Ale mogę? - zapytałem
- Masz moją zgodę... - mrugnęła do mnie
- Dzięki... Wezmę Eliksira... - powiedziałem i poszedłem do boksu konia
Szybko na niego wsiadłem (najpierw osiodławszy go) i pogalopowałem w stronę lasu... Po chwili usłyszałem już śmiech dziewczyn i podbiegłem do nich
- Maciek! Kto ci pozwolił jechać? - powiedziała lekko zła Jessica
- Ym... Nikola powiedziała, że mogę... Przepraszam... - zawstydziłem się
- Nikola... No dobra... To my jedziemy... - powiedziała Jess
- Nie! Jess! Czekaj! Mam coś ważnego! - zawołałem za nią
- Niby co? - powiedziała
- Wiesz... Święta się zbliżają... A my nie mamy choinki - uśmiechnąłem się do niej
- Chyba wiem do czego zmierzasz... - powiedziała odwzajemniając uśmiech
- Hah... Czyli możemy wszyscy razem ją ustroić? - zapytałem
- Jasne... Wiesz... Nawet niedaleko padoku jest piękna duża choinka... Chodź... Pokażę ci - powiedziała zawracając i jadąc kłusem w stronę padoku
- Jasne... - powiedziałem do Jess - Jedziesz? - zapytałem Ari
- Yhm... - powiedziała, również zawracając
Ruszyłem galopem za Jess aby za nią nadążyć
- Ładna? - zapytała mnie Jess gdy zatrzymała się przy padoku
- Wow... Piękna... - powiedziała Ari
- Będzie w sam raz... - powiedziałem
- Jasne... Zawołam dziewczyny... - powiedziała Jess i pocwałowała w stronę stajni
Zostałem sam z Ari...
- To jak... Skąd wytrzasnąłeś ten pomysł? - powiedziała Ari
- Tak jakoś wyszło... Obudziłem się i samo przyszło mi do głowy...
- Heh... Też bym tak chciała
Ja uniosłem tylko brwi widząc biegnące tu dziewczyny...
- Jak ci nie zimno? - powiedziała do mnie Romi
Dopiero teraz się skapnąłem, że one są strasznie grubo ubrane a ja jedynie w bluzie...
- Sam nie wiem... - powiedziałem
- Jak patrzę na cb to już mi zimno - powiedziała Jula
- To na mnie nie patrz... - powiedziałem cicho
- To jak - do roboty! - powiedziała Jessica
Pod koniec dnia nareszcie się udało skończyć... Wyszła pięknie...
 - Wow... Jest śliczna... - powiedziała Jessica
- No... - powiedziałem siadając na śniegu
- Może już byśmy wracali? Zimno się robi... - powiedziała Ari
- Jasne... - powiedziała Jess
- Ok... - powiedziałem wstając 
- Ale ja jeszcze zajrzę do Belli - powiedziała Jess, uśmiechając się tajemniczo
- Yy... Dobra? - powiedziała zbita z tropu Ari
Jess tylko się uśmiechnęła i poszła w stronę stajni
- To... Dobranoc... - powiedziała Romi
- Branoc... - powiedziałem
Po chwili wszyscy byli już w łóżkach... Prawie wszyscy...
<Jess dokończ>

Od Jessicy - Przeprosiny Julii i Romi

"O nie! Zapomniałam o lekcji z Julią i Romi! Muszę je przeprosić!" pomyślałam
Od razu znalazłam dziewczyny - były na padoku z końmi
- Jula... Romi... Sorki, że ostatnio nie miałam z wami lekcji, ale po prostu szukałam nowych koni... Wstyd mi... Bardzo was przepraszam... Szukam specjalnie dla naszej grupy lepszych koni... Sorki - powiedziałam cicho do nich
- Spoko... A konie w naszej grupie są dobre... - powiedziała Jula
- Nie ma sprawy... Ariana miała z nami lekcje - powiedziała Romi
- Ari? Zamiast mnie? - powiedziałam zdziwiona
- Tak... I wiesz, że nie spadłam z konia? Ona świetnie uczy! - powiedziała Jula
- To świetnie... Należy jej się "+"... Ale z wami obie? - zapytałam
- Tak... - powiedziały razem
- To będzie miała 2 "+"... Pójdę jej poszukać... - powiedziałam i poszłam szukać Ari
Znalazłam ją na Plaży bawiącą się razem z Bahemotką
- Hej, Ari... Słyszałam, że prowadziłaś za mnie lekcje z Romi i Julą... - powiedziałam podchodząc do niej
- Taa... Takie mały drobiażdżek... - powiedziała głaszcząc kota
- Ale mi mały! Ale teraz na serio - dziex... Ja nie mogłam, ponieważ załatwiałam nowe konie do grupy... - powiedziałam
- Spoko, było fajnie... Szkoda tylko, że w mojej grupie nikogo nie ma... - posmutniała
- Jak tak dobrze się bawiłaś, możesz być współ - instruktorką ze mną... Gdy ja nie będę mogła mieć lekcji to ty zrobisz... - powiedziałam do niej uśmiechając się
- Serio? Dzięki - uśmiechnęła się szeroko
- Proszę bardzo - powiedziałam - Hmm... Może pojedziemy razem na przejażdżkę? Taką małą... Co?
- Jasne! Bardzo chętnie! Pójdę powiedzieć dziewczynom!
- Nie... Pojedziemy tylko we dwie... Ok? - zapytałam
- Dobra... Nawet będzie lepiej... - powiedziała
- Ok... A może chcesz jechać na Belli? Bo ja się zastanawiam czy nie wziąć Magii... To nasza nowa klacz... Przypadła mi do gustu... - powiedziałam
- Ja... Na Belli? Oh... Przecież to twój koń!
- I? Ale jedna rundka z tobą chyba jej nie zaszkodzi, co?
- No nie... Ale super! - ucieszyła się
- Cieszę się, że ci się podoba - powiedziałam do niej
- Ok... To ja do niej lecę! - powiedziała i pobiegła do bosku Belli a ja za nią
- Wow... Jaki on wielki! - Powiedziała wchodząc do boksu Belli
- Cóż... Bells lubi luksusy... - powiedziałam sięgając po szczotkę
- Widać... Daj... Ja to zrobię... - powiedziała sięgając po szczotkę
- Jak chcesz... - powiedziałam, oddając jej szczotkę
- Co to? - powiedziała patrząc na zdjęcia na ścianie
- To zdjęcia moich dawnych koni... - powiedziałam - To Kasztanka - pokazałam jej zdjęcie
 - Śliczna... Co się z nią stało? - zapytała Ari patrząc na zdjęcie
- Zginęła poprzez złamaną nogę... Była wspaniała... Wygrywała tyle zawodów... - powiedziałam smutno
- Przykro mi... A to jaki koń? - zapytała pokazując zdjęcie
- To Isabella... Moja pierwsza klacz... - powiedziałam patrząc na zdjęcie
- Również zdechła? - zapytała ostrożnie
- Tak... Zginęła... Bo... Bo... Okazało się, że jest ciężko chora... Trzeba było ją oddać na rzeź... - powiedziałam, roniąc łzę
- Och... Przykro mi... - powiedziała Ari
- Była... Była wspaniała... Na niej nauczyłam się... Jeździć - powiedziałam przez łzy
- Już dobrze... Wiem co czujesz... - powiedziała
- Skąd? - zapytałam płacząc
- Spójrz... - wyjęła z kieszeni zdjęcie
- To mój pies... Wabił się Gold... Zdechł z takiej samej przyczyny co Isabella... Tyle że nie był sprzedany na rzeź tylko uśpiony... Na moich oczach... - powiedziała patrząc na zdjęcie
Ja się tylko uśmiechnęłam gorzko
- Nie smuć się... Teraz masz Bellę... I inne konie... - powiedziała chowając zdjęcie
- Dziękuję... Dziękuję ci za to, że zawsze jesteś przy mnie, gdy cię potrzebuję... - powiedziałam
- Proszę... Uspokój się już... - powiedziała
- Jasne... - powiedziałam ocierając łzy
- To jedziemy? - zapytała
- Ta... Tak... - powiedziałam
<Ari dokończysz?>

Pomóżcie

Mam kłopot z przydzieleniem koni do grup... Niby jaki? A taki, że prawie codziennie mamy nowe konie (rozkręcam się) i nie nadążam za przydzielaniem ich do grup... Również niektórym osobom nie pasuje, że w jego grupie jest ten koń a nie inny... Wstawiłam ankietę z pytaniem... Proszę o głos! To mi bardzo pomoże!

czwartek, 13 grudnia 2012

Od Ariany (CD Jessicy) Zawody... Wybrać najlepszych...

Kiedy byłam już przy Black Canary, doszło do mnie, że Nikola na prawdę chce jechać na te zawody z Jess, tylko odmówiła sobie przeze mnie. Natychmiast się wróciłam, i poszłam do Nikoli
- Jesteś pewna że nie chcesz jechać? Szczerze... Jakby co, ja mogę poczekać - Uśmiechnęłam się
- Szczerze, troszkę chcę... Może trochę więcej niż troszkę
- Spoko, to ty jedziesz, idę powiedzieć Jess, a ty się przygotuj - Było mi trochę smutno że nie pojadę, ale nie dało się tego po mnie poznać.
- Okej, i dzięki - Uśmiechnęła się, po czym chwile nad czymś myślała - Ej... A, może mogłybyśmy obydwie pojechać z Jess?
- To nie jest wykluczone..Idziemy się spytać?
- Jasne- Poszłyśmy razem do Jess.
- Gotowa? - Powiedziała do mnie Jess
- Jeszcze nie..Ale ja i Nikola chciałyśmy się coś spytać
- Okej, o co chodzi?
- Myślałyśmy...-Nie dokończyłam, ponieważ Nikola zaczęła mówić
-C zy nie możemy obydwie z tobą pojechać na zawody..
- Hah... No tak... Jasne że tak! - Powiedziała zadowolona - Chciałam wziąć jedną... Nie pomyślałam że mogę wziąć ze sobą was obie.To idźcie się przygotować, ja już czekam.
No więc poszłyśmy do swoich koni, ja do Black Canary, a Niki do Kaskady. Po paru minutach byłyśmy już gotowe, więc poszłyśmy do Jess. Wszystkie Razem pojechałyśmy na zawody.
<Jess albo Nikola!Dokończcie!>

niedziela, 9 grudnia 2012

Od Maćka (CD Juli) - Rozmowa z Julą i Arianą

Wszedłem do pokoju Juli
- Hej... Żyjesz? - zapytałem
- Chyba tak... - powiedziała
- Heh... - uśmiechnąłem się tylko - Ja już pójdę...
- Nie... Możesz zostać... - powiedziała
- Ale... Chciałem iść do Eliksira... - powiedziałem cicho
- Aha... Spoko... Idź - powiedziała
Ja cicho wyszedłem z jej pokoju i poszedłem do boksu Eliksira
On cicho rżał gdy tylko mnie ujrzał...
- Hej... Co tam u cb? - powiedziałem, sięgając po szczotkę
Zacząłem go czesać, gdy nagle weszła Ariana
- Hej... Co robisz? - zapytała, patrząc na mnie
- Czyszczę konia, nie widać?
- Hah... - uśmiechnęła się
- A ty co tu robisz? - zapytałem
- Przyszłam do Black Canary... Mojej klaczki... - powiedziała, wchodząc do boksu jej konia
- Aha... - powiedziałem sięgając po kantar i uwiąz
Eliksir od razu się przestraszył i położył uszy po sobie
- On lubi jak tylko Jess chce z nim wyjść... Z innymi nienawidzi... - krzyknęła Ariana z boksu Black Canary
- Szkoda...  - powiedziałem i odłożyłem kantar i uwiąz
- Cóż... - powiedziała Ari, wychodząc z boksu, a za nią Black Canary - Idę na halę w razie czego
- Jasne... - powiedziałem, patrząc jak wychodzi ze stajni
Westchnąłem i spojrzałem na Eliksira
- Na serio nie? - powiedziałem do konia
Od położył po sobie uszy
Spojrzałem ostatni raz na drzwi od stajni, w których właśnie zniknęła Ari... Poszedłem w stronę hali...
<Ari dokończ!>

Od Juli (CD Maćka) - Przygody z Arianną

Wpadając do wody roztrzaskałam sobie głowę o kamień i zemdlałam... Obudziłam się dopiero w moim pokoju... Cała obolała, mokra... Zimna...
- Gdzie jestem? -powiedziałam cicho do siebie...W głowie tliło mi się mnóstwo pytań na temat tego wypadku... Dopiero po jakimś czasie zauważyłam że mam głowę w bandażach...Leżałam tak i rozmyślałam.. Szczerze to sama nie wiem nad czym gdy nagle do moich drzwi zapukał Maciek...
<Maciek dokończ>

sobota, 8 grudnia 2012

Od Jessicy - Zawody... Wybrać najlepszych...

Pomyślałam, że dawno nie byłam na zawodach... Ale samemu jechać na zawody? Nie dziękuję! Tak więc muszę wybrać kogoś... Najlepszego... Myślałam nad Arianą... Później nad Nikolą... Nie wiedziałam, którą wziąć!

Wstałam o 6.00 rano, ubrałam się i poszłam na śniadanie
- Hej... Sorki, że tak późno ale nie spałam w nocy... Myślałam mocno nad czymś... Ważnym... - powiedziałam, robiąc sobie kanapkę
- Spoko - powiedział Maciek
- A... Ariana i Nikola - musimy porozmawiać po śniadaniu... - powiedziałam poważnym tonem
- Co przeskrobałyśmy? - powiedziała Nikola
- Nic... Muszę z wami o czymś pogadać... - powiedziałam
- Ok... - powiedziała Ariana
Po śniadaniu wyszłyśmy na padok... Sama nwm czemu akurat tam...
- To o co chodzi? - zapytała Ariana
- Bo... Mam zamiar jechać na zawody, ale nie sama... I mogę wziąć tylko jedną z was, bo druga musi tu zostać i opiekować się końmi... Właśnie nie wiem którą wziąć... Dlatego chciałam pogadać z wami...
- Hmm... Nie musisz mnie brać... Nikola niech ma szansę - powiedziała Ariana
- Ależ nie! Ari ty jedź! - powiedziała natychmiast Nikola
- No właśnie o to chodzi... - powiedziałam smutno
- Hmm... Może żadną weźmiesz?
- Nie! Sama nigdy! - powiedziałam od razu
- To wogóle nie jedź... - powiedziała Ariana
- Hmm... Ale dawno nikt nie był na zawodach i nic nie wygraliśmy... - powiedziałam smutno
- Dobra... - powiedziała Nikola, wzdychając - Weź Ari... Ja nie chcę jechać... - powiedziała trzymając mnie za ramię
- Och... Nik... Dziex... - powiedziała szczęśliwa Ariana
- Prosz... - powiedziała smutna
- Czyli wybrane - jedziemy razem Ariana! - powiedziałam do niej
- Jej! - uciszyła się Ari - A na jakie?
- Sama nwm... Jeszcze pomyślę nad tym i dam ci znak, ok?
- Jasne! - powiedziała i poszła do Black Canary
Nikola tylko westchnęła i poszła do Kaskady...
<Nikol lub Ari dokończcie>

Od Maćka - Przyjazd i poznanie osób

Niecierpliwie oczekiwałem dni, z którym miałem wyjechać do stadniny... Gdy wreszcie ten dzień wybił, strasznie się ucieszyłem... Gdy wreszcie dojechałem, nadal nie dowierzałem, że tutaj jestem...
- Witaj... Ty to Maciej Musiał? - spytała mnie jakaś dziewczyna
- Tak... Ty to... Czekaj... Sam pomyślę... Jessica Stanley? - powiedziałem
- Nareszcie mnie ktoś poznaje! - ucieszyła się - Ale większość na mnie woła Jess, tak więc nie wyróżniaj się i też tak na mnie wołaj
- Jasne... - powiedziałem, a tu nagle skoczył na mnie wielki pies!
- Black! Spokój! - krzyknęła Jessica podchodząc do psa i ciągnąc go za obrożę - Nic ci nie jest? - spytała, gdy wreszcie odciągnęła psa
- Nie... Spoko... Fajny pies... - powiedziałem, patrząc na Blacka
- Dziex... Zmęczony? - powiedziała
- Hmm... Nie za bardzo... - powiedziałem - ale chętnie zajrzę do swojego pokoju
- Jasne... Chodź... - powiedziała i poszła w jakąś stronę, a ja za nią
Gdy wreszcie doszliśmy do mojego pokoju, szczęka mi opadła
- Podoba się? - powiedziała Jess, widząc moją reakcję
- Tak... - kiwnąłem potwierdzająco głową
- Uff... - uśmiechnęła się do mnie - Zostawię cię samego... - powiedziała, wychodząc z pokoju
Ja tylko rzuciłem walizkę i skoczyłem na łóżko... Od razu zasnąłem...

< Następnego dnia >
Obudziłem się około 5.00 rano... Właściwie to mnie Jessica obudziła :
- Wstawaj, śpiochu! Ariana namówiła mnie na wspólną przejażdżkę! - powiedziała
- Tak, tak... Jakiego mam konia? - powiedziałem, ziewając
- Sprawdź na liście... Ja nie pamiętam... - powiedziała Jess i wyszła z pokoju
Ubrałem się szybko i zszedłem na śniadanie
- Dzień dobry! - krzyknęła Romilda do mnie
- Hej... - powiedziałem, tłumiąc ziewnięcie
- Jea! Mam Ariannę! - powiedziała na progu Jula
Jessica się tylko uśmiechnęła
- Wiesz kogo ja mam? - zapytała Ariana
- Ty... Chyba... Am... Swoją Black Canary? - powiedziała na poczekaniu Jula
- Uff... Myślałam, że jakiegoś innego konia... - powiedziała
- Nie jestem taka... - powiedziała Jessica
- A kogo ja mam? - zapytałem, nieśmiało
- Eliksira... - powiedziała Nikola - Sama go ci wybrałam - mrugnęła do mnie
- Fajnie... Panie pozwolą, że pójdę do niego? - spytałem grzecznie i wstałem od stołu z kanapką w ręku
- Jasne - powiedziała Jess
- Spoko - powiedziała Jula
- Ok - powiedziała Romilda
Poszedłem do boksu Eliksira... Kochany koń zaczął wesoło rżeć, gdy podszedłem... Wziąłem szczotkę i zacząłem czyścić go... Po jakimś czasie przyszła Jessica do swojej Belli
- Mam nadzieję, że Eliksir będzie się spisywać na jeździe... - powiedziała do mnie, osiodławszy swojego konia
- Na pewno będzie grzeczny... - powiedziałem, wyprowadzając go z boksu
 Jakąś godzinę później już byliśmy w terenie! Było cudownie... Najpierw pojechaliśmy nad Wodospad... Później zajrzeliśmy do Lasu... Juli przebiegła sarna drogę! Cóż... W końcu to Las Magii... Na koniec pojechaliśmy na plażę... Dziewczyny się opalały, konie biegały w wodzie, a ja bawiłem z Blackiem i Chiną na piasku...
 Gdy zaczęło się ściemniać musieliśmy wracać... Jechaliśmy przez Jezioro... Niestety Jula, jadąca na Ariannie, wpadła do wody, ponieważ jej konia przestraszyła żaba... Gdy wreszcie Black wyłowił ją z wody, musieliśmy wracać szybko, aby Jula się nie przeziębiła... Była cała mokra i zimna...

<Jula dokończ :)>

czwartek, 6 grudnia 2012

Nie mylcie się!

Ustawiłam już herb, ale konkurs nie skończony! To tymczasowy herb, póki nie wstawię wygranego! Proszę się nie mylić!

środa, 5 grudnia 2012

Konkurs na herb!

Konkurs! Polega na zrobieniu herbu naszej stadniny... Najlepiej, żeby był z Dzikim Mustangiem...
Kilka zasad itd.
1. Obrazek musi mieć napis Stadnina Koni "Dzikie Mustangi"!
2. Najlepiej żeby w tle był Dziki Mustang lub ogólnie mustang (koń)
3. Wygrana praca również ląduje w tle chatu
4. Obrazek musi być związany z zimą (ewentualnie Świętami)
5. Obrazek musi tutaj pasować (wymiary 1 000/900 X 400.500 px.)
6. Obrazek musi być estetyczny
7. Osoba, która wygra ze swoją grafiką dostaje wybranego konia
8. Wyniki ukażą się, gdy tylko będzie dużo prac

Wszelkie pytania proszę na chat, który znajduje się niżej

Od Jessicy - Nowa instruktorka

Dziś miała przyjechać nowa instruktorka... Obudziłam się o 5.00, ubrałam, zjadłam śniadanie i wyszłam czekać na nowo przybyłą... Gdy wreszcie się pojawiła, Black na nią skoczył i obwąchał... Urwis mój mały... Podeszłam do niej :
- Hej... Jesteś Ariana? - zapytałam, przyjaźnie
- Tak... Ty to...
- Jessica Stanley... - uśmiechnęłam się
- Aha... - odwzajemniła uśmiech
- Hmm... Masz swojego konia? 
- Tak... Black Canary... Chyba jest zmęczona...
- Black Canary? Ładne imię... - powiedziałam
- Dzięki... Gdzie mój pokój? - zapytała
- Właśnie... Zapomniałam... Proszę tędy... - zaprowadziłam ją do jej pokoju
- Wow... Śliczny! - powiedziała, gdy weszła do środka
- Mam nadzieję, że się podoba... - powiedziałam - Ale ja niestety muszę lecieć, bo idę wybrać prezent mikołajkowy dla mojej młodszej siostry... - powiedziałam i wyszłam
- To idziemy? - zaskoczyła mnie Nikola
- Tak... Jasne... - powiedziałam, idąc do stajni - Jak myślisz, co kupić mojej siostrze?
- Hmm... Pewnie jakiegoś zwierzaka... - powiedziała, idąc za mną
- Pewnie tak... - powiedziałam, wsiadając na Bellę (szybko ją osiodławszy najpierw)
Tak więc pojechałyśmy na miasto, pooglądać jakiegoś zwierzaka dla mojej siostry... Zobaczyłam wspaniałego psa Yorka! Był malutki i bardzo dobry dla niej...

Wzięłam go za pół - darmo! W końcu święta się zbliżają! Tak więc gdy go kupiłam, zaczęłyśmy szukać prezentu dla mojej mamy... Kupiłam jej wspaniałe siodło i uzdę!

Bardzo mi się spodobały, a wiedziałam, że i mamie by się spodobały... To niestety już było trochę drogie, ale cóż... czego się nie robi dla rodziny?
Gdy wszystko kupiłam, zaczęłyśmy wracać, ale po drodze Nikola kupiła kilka rzeczy dla sb... Gdy dojechaliśmy do wodospadu, Black nas zaskoczył i wystraszył konie, ale na szczęście nie mocno...