niedziela, 30 grudnia 2012

Od Jess - Ból, strach, tęsknota - wiem już o co chodzi...

Szłam właśnie do stajni... Zauważyłam kątem oka, że Kuba jakoś niepewnie patrzy na swojego konia... Podeszłam do niego :
- Co jest?
- Coś jest nie tak z okiem Kratera... Dziwnie macha głową... - podszedł do konia 
- Dzwonić po weterynarza?
- Nie... Miał tylko trawę za powieką... - poklepał ogiera po zadzie i wyszedł z jego boksu, a ja za nim
Gdy tylko wyszłam z boksu usłyszałam przeraźliwe rżenie Belli... Było pełne bólu i strachu...
- Co to? - powiedziałam i pobiegłam do boku Belli
Zobaczyłam najstraszniejszy widok na świecie - całą kałużę krwi obok nogi mojej klaczki... Przeraziłam się strasznie... Łza pociekła mi po policzku
Podszedł do mnie Kuba - O matko... - powiedział
- Idź po bandaże! Już! - powiedziałam, klękając przy nodze Belli
Po chwili już delikatnie bandażowałam jej nogę... Oddychała ciężko... Bałam się że to już koniec...
Kolejna łza pociekła mi po policzku...
- Dzwoń po weterynarza... JUŻ! - powiedziałam przez łzy
Jakieś pół godziny później (Dla mnie wieki) przyjechał weterynarz i zabrał Bellę do siebie
Usiadłam w kącie boksu mojej klaczki i płakałam... Podszedł do mnie Kuba
- Nie płacz... Wszystko będzie dobrze...
- A jeśli... - nie mogłam tego dokończyć
- Nie... - powiedział niepewnie
Siedzieliśmy tam tak przez 2 godziny, aż zadzwonił weterynarz :
- Przykro nam, ale Belli nie dało się uratować... - powiedział
<Kuba dokończ>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz