sobota, 8 grudnia 2012

Od Maćka - Przyjazd i poznanie osób

Niecierpliwie oczekiwałem dni, z którym miałem wyjechać do stadniny... Gdy wreszcie ten dzień wybił, strasznie się ucieszyłem... Gdy wreszcie dojechałem, nadal nie dowierzałem, że tutaj jestem...
- Witaj... Ty to Maciej Musiał? - spytała mnie jakaś dziewczyna
- Tak... Ty to... Czekaj... Sam pomyślę... Jessica Stanley? - powiedziałem
- Nareszcie mnie ktoś poznaje! - ucieszyła się - Ale większość na mnie woła Jess, tak więc nie wyróżniaj się i też tak na mnie wołaj
- Jasne... - powiedziałem, a tu nagle skoczył na mnie wielki pies!
- Black! Spokój! - krzyknęła Jessica podchodząc do psa i ciągnąc go za obrożę - Nic ci nie jest? - spytała, gdy wreszcie odciągnęła psa
- Nie... Spoko... Fajny pies... - powiedziałem, patrząc na Blacka
- Dziex... Zmęczony? - powiedziała
- Hmm... Nie za bardzo... - powiedziałem - ale chętnie zajrzę do swojego pokoju
- Jasne... Chodź... - powiedziała i poszła w jakąś stronę, a ja za nią
Gdy wreszcie doszliśmy do mojego pokoju, szczęka mi opadła
- Podoba się? - powiedziała Jess, widząc moją reakcję
- Tak... - kiwnąłem potwierdzająco głową
- Uff... - uśmiechnęła się do mnie - Zostawię cię samego... - powiedziała, wychodząc z pokoju
Ja tylko rzuciłem walizkę i skoczyłem na łóżko... Od razu zasnąłem...

< Następnego dnia >
Obudziłem się około 5.00 rano... Właściwie to mnie Jessica obudziła :
- Wstawaj, śpiochu! Ariana namówiła mnie na wspólną przejażdżkę! - powiedziała
- Tak, tak... Jakiego mam konia? - powiedziałem, ziewając
- Sprawdź na liście... Ja nie pamiętam... - powiedziała Jess i wyszła z pokoju
Ubrałem się szybko i zszedłem na śniadanie
- Dzień dobry! - krzyknęła Romilda do mnie
- Hej... - powiedziałem, tłumiąc ziewnięcie
- Jea! Mam Ariannę! - powiedziała na progu Jula
Jessica się tylko uśmiechnęła
- Wiesz kogo ja mam? - zapytała Ariana
- Ty... Chyba... Am... Swoją Black Canary? - powiedziała na poczekaniu Jula
- Uff... Myślałam, że jakiegoś innego konia... - powiedziała
- Nie jestem taka... - powiedziała Jessica
- A kogo ja mam? - zapytałem, nieśmiało
- Eliksira... - powiedziała Nikola - Sama go ci wybrałam - mrugnęła do mnie
- Fajnie... Panie pozwolą, że pójdę do niego? - spytałem grzecznie i wstałem od stołu z kanapką w ręku
- Jasne - powiedziała Jess
- Spoko - powiedziała Jula
- Ok - powiedziała Romilda
Poszedłem do boksu Eliksira... Kochany koń zaczął wesoło rżeć, gdy podszedłem... Wziąłem szczotkę i zacząłem czyścić go... Po jakimś czasie przyszła Jessica do swojej Belli
- Mam nadzieję, że Eliksir będzie się spisywać na jeździe... - powiedziała do mnie, osiodławszy swojego konia
- Na pewno będzie grzeczny... - powiedziałem, wyprowadzając go z boksu
 Jakąś godzinę później już byliśmy w terenie! Było cudownie... Najpierw pojechaliśmy nad Wodospad... Później zajrzeliśmy do Lasu... Juli przebiegła sarna drogę! Cóż... W końcu to Las Magii... Na koniec pojechaliśmy na plażę... Dziewczyny się opalały, konie biegały w wodzie, a ja bawiłem z Blackiem i Chiną na piasku...
 Gdy zaczęło się ściemniać musieliśmy wracać... Jechaliśmy przez Jezioro... Niestety Jula, jadąca na Ariannie, wpadła do wody, ponieważ jej konia przestraszyła żaba... Gdy wreszcie Black wyłowił ją z wody, musieliśmy wracać szybko, aby Jula się nie przeziębiła... Była cała mokra i zimna...

<Jula dokończ :)>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz