Dziś ma być jazda w teren... Nie miałem na to ochoty... Siedziałem w swoim pokoju z nadzieją że o mnie zapomnieli... Niestety po chwili ktoś zapukał do drzwi
- Proszę - powiedziałem
Do pokoju weszła Ari :
- Idziesz? Zaraz ruszamy - powiedziała
- Ja nie jadę... - powiedziałem
- Jak to... Przecież nie masz 10 minusów!
- Wiem... Ale nie chcę jechać... - powiedziałem smutno
- Czemu? - przysiadła obok mnie
- Bo... Nieważne... - powiedziałem patrząc na podłogę
- Ważne... Proszę powiedz... - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie
- Chodzi o to... Że jedzie również Kuba... - powiedziałem nie patrząc na nią
- I co? - zapytała
- To... To że on... Nieważne... - powtórzyłem
- Proszę powiedz... Nie wyśmieję cię... - powiedziała ciepłym głosem
- Chodzi o to... Że... Jessica... Ona... - powiedziałem cicho
- Rozumiem... I jesteś zły na Kubę bo ci ją zabrał? - zapytała
- Tak... - powiedziałem przez zęby
- Rozumiem... Ale jak nie pojedziesz dostaniesz minusa... - powiedziała
- Trudno... Nie chcę z nim mieć nic wspólnego... - powiedziałem
- Dobra... - powiedziała - Ale proszę jedź... - uśmiechnęła się do mnie
- Po co? - zapytałem obojętnie
- Bo cię ładnie proszę - powiedziała patrząc na mnie
Ja tylko westchnąłem i kiwnąłem głową na "tak"
- Super! To chodź... - podała mi rękę
- Ok... - westchnąłem i wstałem
- Chodź... Wiesz jakiego konia masz? - zapytała mnie
- Chyba na Pokusie... - powiedziałem
- Ok... - powiedziała i wyszła z pokoju a ja za nią
<Ciąg dalszy nastąpi>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz