No więc ruszyłyśmy na przejażdżkę. Ustaliłyśmy, że pojedziemy do lasu, a potem może na łąkę. Aż do lasu prowadziłam Bellę. Szczerze mówiąc bałam się na nią wsiąść. Nigdy na niej nie jeździłam.W końcu jednak na nią wsiadłam, i pojechałam na Belli równym takim samym tempem jak Jess. Jechało się bardzo fajnie.
- Przyśpieszamy? - Spytała Jess. - Spoko - Odpowiedziałam, i przyśpieszyłam. Wtedy Bella zaczęła być nieposłuszna.Chyba chciała mnie zrzucić z siodła, mocno się jej trzymałam..Jess była parę metrów przede mną najwyraźniej tego nie zauważyła. - Jess! Pomocy! -Zawołałam. Od razu zawróciła i zeszła z konia. Wtedy Belli udało się zrzucić mnie z grzbietu. Wylądowałam na kamieniach - Co się stało? Jeszcze nigdy tak się nie zachowywała. Nic ci się nie stało? - Ona chyba lubi, jak tylko ty na niej jeździsz..Nic, chyba.. - Upadłaś na nogę więc najprawdopodobniej mogłaś ją złamać. Siadłam na ziemi, i spróbowałam wstać. - Ał..Chyba masz rację. - Poczekaj tu, biegnę po pomoc. - Powiedziała Jess, po czym wsiadła na konia i pojechała w stronę stadniny. Po paru minutach przybiegła do mnie z Maćkiem. On do mnie podszedł, podniósł i jak najszybciej mógł, poszedł ze mną na rękach do stadniny, a potem do mojego pokoju. - Wielkie dzięki za pomoc - Uśmiechnęłam się do niego. - Nie ma za co - Odwzajemni uśmiech. Po chwili do mojego pokoju weszła Jess. - Ari, naprawdę mi przykro... - Nie wiedziała co powiedzieć. - Spoko..Takie rzeczy się często zdarzają.. - Ale to moja wina... Gdybym ci nie powiedziała żebyś jechała z Bellą, to by tego nie było. - Dobra, już to nic takiego strasznego, dobrze że nie złamałam kręgosłupa - Uśmiechnęłam się - Parę tygodni leżenia w łóżku, to nie horror. - Ja już lecę, pa - Powiedział Maciek i wyszedł z pokoju. Jess niepewnie się uśmiechnęła i spytała: - Mam sobie iść, czy zostać? - Zostań, będę miała z kim gadać, jak oczywiście chcesz. - Jasne! - Odpowiedziała Jess. Jeszcze parę godzin tak gadałyśmy, a potem Jess wyszła. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz