Przez dłuższy czas siedziałem przy Jess w jej pokoju nie odzywając
się... Byłem zbyt zszokowany śmiercią Belli i zarazem nie miałem zielonego
pojęcia jak ją pocieszyć... Myślałem nad tym patrząc na
nią... Płakała... Serce mi się krajało jak na to patrzyłem...W końcu ją
przytuliłem... To trwało trochę długo...
- Nie płacz... Tam gdzie teraz jest już nie czuje bólu... - szepnąłem jej do ucha, a ona zaczęła mniej płakać co mnie pocieszyło więc przytuliłem ją bardziej opiekuńczo i czekałem aż przestanie płakać... Po jakimś czasie przestała i lekko się do mnie uśmiechnęła...
- Dziękuję że przy mnie jesteś... - powiedziała cicho i pocałowała w policzek..
- Skarbie... Dla ciebie zrobię wszystko... - szepnąłem jej do ucha...
<Jess dokończ>
- Nie płacz... Tam gdzie teraz jest już nie czuje bólu... - szepnąłem jej do ucha, a ona zaczęła mniej płakać co mnie pocieszyło więc przytuliłem ją bardziej opiekuńczo i czekałem aż przestanie płakać... Po jakimś czasie przestała i lekko się do mnie uśmiechnęła...
- Dziękuję że przy mnie jesteś... - powiedziała cicho i pocałowała w policzek..
- Skarbie... Dla ciebie zrobię wszystko... - szepnąłem jej do ucha...
<Jess dokończ>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz