wtorek, 18 grudnia 2012

Od Jessicy (CD Kuby) - Przekreślenie jazdy

"Ale się ubezpieczę" - pomyślałam
- Pójdę po dziewczyny i Maćka... - powiedziałam do Kuby 
- Ale... - zaczął
- Co ale? - zapytałam
- Nieważne... - powiedział zgaszony
Uśmiechnęłam się do siebie i poszłam po resztę... Niestety taka ze mnie niezdara, że się potknęłam... Wywaliłam się oczywiście w najgorsze miejsce - na beton... Miałam całe kolano rozryte... Natychmiast podbiegł Kuba :
- Jess! - powiedział i podał mi rękę
"Tego mi brakowało..." pomyślałam
- No wstawaj! Trzeba to opatrzeć! - powiedział niecierpliwiąc się
- Po co... Zwykłe... Zadrapanie... - powiedziałam próbując wstać i... Bum! Znowu na ziemi!
- Ale mi zadrapanie! - powiedział, patrząc na strużkę krwi płynącą po ziemi
- E tam... Bywało gorzej... - powiedziałam - Przynieś mi tylko jakąś szmatkę... - zrobiłam słodkie oczka
- Jasne... - powiedział
"Nie wiedziałam że da się nabrać na to..." - pomyślałam
Po chwili już wrócił z... bandażami
- Mówiłam szmatkę! - powiedziałam
- Nie mogłem znaleźć...
- Nie okłamuj mnie! - zaczęłam się denerwować
- Nie okłamuję... - powiedział
- Nie wcale... To chociaż idź po Ari... - powiedziałam
- Jak chcesz... - powiedział i pobiegł po nią
- Nie no... To mnie co najmniej wkurza... - powiedziałam, zdjęłam bluzę i przyłożyłam do rany... Gdy przybiegł Kuba z Ari bluza była już czerwona
- O matko... - powiedziała Ari
- Taa... Też miło cię widzieć... - powiedziałam żartem - Możesz mi przynieść SZMATKĘ? - zapytałam
- Szmatka nie wystarczy... Wstawaj... - pomogła mi wstać
- Dziex... - powiedziałam tracąc równowagę ale od razu złapał mnie Kuba - I dziex... - powiedziałam do niego
- Proszę... - powiedział uśmiechając się do mnie
I oczywiście jak zawsze podbiegł Black i zaczął przeszkadzać...
- Black! Sio! - krzyczała na niego Ari
- Black... Idź stąd do Chiny... - powiedziałam delikatnie do psa a ten posłusznie poszedł szukać towarzyszki
- Jak ty to? - powiedziała nie wierząc Ari
- Wychowałam się z nim... Znam go na wylot - powiedziałam idąc niezgrabnie do swojego pokoju
- Zaraz do ciebie przyjdę z apteczką! - powiedziała Ari i pobiegła do kuchni (tam trzymamy apteczkę)
- Ok... - powiedziałam, kładąc się na łóżku (i uważając aby go nie zaplamić)
- Jestem... - powiedziała Ari wchodząc do pokoju - Dawaj tą nogę... - powiedziała wyjmując z apteczki wodę utlenioną
- Jasne... - powiedziałam krzywiąc się gdy ona dotknęła rany wacikiem z wodą
- Nie ruszaj się... - powiedziała wyjmując z apteczki bandaże
"Tylko nie to..." - pomyślałam - "To przekreśli moją jazdę..."
- Nie wystarczy plaster? - spytałam ją niepewnie patrząc na bandaże
- Nie, nie wystarczy... - powiedziała bandażując mi nogę
- Już... - powiedziała po jakimś czasie
- Dzięki... - powiedziałam próbując się uśmiechnąć
- Dla ciebie wszystko... - odwzajemniła uśmiech i wyszła z pokoju
Gdy tylko wyszła sięgnęłam po laptopa... Jak zawsze zalogowałam się na Facebooka gdy ktoś zapukał
- Proszę! - krzyknęłam
Do pokoju wszedł Maciek
- O hej... Dawno się nie widzieliśmy... - powiedziałam odkładając laptopa na podłogę
- Hej... Czy to prawda... Że... - nie mógł dokończyć
- Że co? - zapytałam
- Że... Się wyrąbałaś? - wymyślił na poczekaniu
- Niestety... Taka ze mnie gapa... - uśmiechnęłam się do niego
- Wcale nie... Jeździsz konno najlepiej... Nigdy nie widziałem lepszego jeźdźca... - powiedział odwzajemniając niepewnie uśmiech
- Hmm... Nie wiem kogo widziałeś... A po co przyszedłeś? - zapytałam patrząc mu w oczy
- Chciałem się zapytać...
- O co? - zapytałam
- Już się dowiedziałem... - powiedział i już miał wychodzić gdy :
- Czekaj! - zawołałam za nim - Masz mi tu powiedzieć o co naprawdę chodzi! - powiedziałam do niego
- Och... Nieważne... - powiedział wymijająco
- Ważne, ważne! Siadaj i gadaj! 
- Ale...
- Bez żadnego ale!
- Dobra... - usiadł obok mnie na łóżku
- Tak więc?
- Chciałem się spytać czy... Czy... Czy naprawdę chodzisz z Kubą... - zarumienił się
"Pięknie..." - pomyślałam
- Słuchaj... To nie ja zaczęłam... Szczerze to on zaczyna mnie wkurzać... A co?
- Nic... Po prostu krążą plotki... - powiedział
"Zabiję go!" - pomyślałam wściekła
- To niech krążą... Ale to mnie nie obchodzi... Ten związek mam gdzieś... Wolę stadninę niż ten związek... I przez to nie opuszczę was... Jak już to przez tą nogę... - powiedziałam do niego, ale on chyba mi nie uwierzył
- Słuchaj... Nie przejmuj się tym... Przeczuwam że to złe dobranie... - powiedziałam uśmiechając się do niego
- To twoje przeczucie... Ja mam inne... - powiedział smutny
"To mam dwóch wielbicieli..." - pomyślałam
- Uwierz - to długo nie będzie trwać... - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
- Ok... - odwzajemnił uśmiech - Ja pójdę... Chyba ci przeszkodziłem... - powiedział i wyszedł z pokoju
"Coraz lepiej kłamię..." - pomyślałam do siebie - "Ale jednak mam wyrzuty sumienia..." 
Sięgnęłam po laptopa i zanurzyłam się w surfuwaniu po internecie
Nie wiadomo jak ale zasnęłam :
Śniło mi się że teraz jestem z Maćkiem... Kuba miał złamane serce... Chciał z rozpaczy skoczyć z urwiska... Ja jak zawsze niezdara gdy biegłam do niego wywaliłam się i... Nie zdążyłam...
Obudziłam się z krzykiem, ale nikogo nie obudziłam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz