sobota, 29 grudnia 2012

Od Jess (CD Kuby) - Święta

Weszłam do jego pokoju
- Co robisz? - zapytałam nieśmiało
- W zasadzie to nic... - powiedział
- Aha...
- A ty?
- Ja chciałam cb zaprosić na taką małą przejażdżkę wśród śniegów...
- Spoko... Chętnie - uśmiechnął się do mnie
- To chodź... - wyszłam z pokoju a on za mną
Po chwili już siedzieliśmy na grzbietach koni - ja na Belli, a Kuba na Kraterze
Jechaliśmy przez łąkę, obok wodospadu, aż nagle ostro skręciłam w prawo
- Co jest? - zawołał Kuba za mną - Przecież tam nic nie ma! 
- Oj jest... - powiedziałam zwalniając aby mnie dogonił
- Wow... - powiedział gdy wreszcie dojechaliśmy tam gdzie chciałam
 - Mówiłam... - uśmiechnęłam się do niego
- Muszę ci wierzyć na przyszłość - powiedział nadal urzeczony widokiem
- Właśnie... Znam jeszcze dużo miejsc z takimi widokami, których nikt nie zna, bo są dzikie... Jest tam dużo niebezpieczeństw, ale przy tobie mogę czuć się bezpieczna, prawda?
- Zawsze i wszędzie... Pokarzesz więcej takich widoków?
- Jeśli ich NIKOMU innemu nie pokarzesz to mogę...
- Spoko... - powiedział
- To chodź... - zawróciłam i zaprowadziłam go w inne miejsce
- Przejedziemy się tą ścieżką? Prowadzi do magicznego miejsca... - powiedziałam i uśmiechnęłam się tajemniczo
- Spoko... - powiedział i pojechał za mną śnieżną ścieżką
Jechaliśmy długo gadając o zawodach :
- ...To jak zechcesz pojechać czy nie? - niecierpliwiłam się
- No naprawdę nie wiem! - powiedział
- Jedziesz czy tego chcesz czy nie! I jedziesz na Belli! Ona jest lepsza od Kratera... Mamy wtedy większe szanse...
- A ty wtedy na jakim?
- Ja nie jadę... Nie mam na to czasu...
- O nie, nie, nie! Nie jadę jeżeli ty nie jedziesz! - zaprotestował
- Słodki jesteś... - pocałowałam go - Ale nie jadę...
- Jedziesz!
- Ugh... Dobra jak tak ci zależy... Wezmę wtedy może Rocky... Jest niezła...
- Bierzesz Bellę a ja Kratera!
- Dobra... Na treningu to omówimy...
- Jakim treningu?
- Przed zawodami... Zawsze tak robimy... 
- Aha... Dobra... - powiedział
Jakieś pół godziny jechaliśmy w ciszy, aż... Dojechaliśmy!
- I jak? - powiedziałam zeskakując z konia
- Tu jest... Cudownie! - powiedział podziwiając widok :
- Mówiłam, że to magiczne miejsce... I najbardziej zakazane z wszystkich... Jest pod ochroną...
- Widać czemu... Tu jest pięknie... - powiedział również schodząc z konia
- Wiem... - powiedziałam patrząc w wodę
Rozmawialiśmy tak nad tym miejscem jakąś godzinę (o zawodach rozmawialiśmy)
<Kuba - ważne, że napisałeś... Teraz też dokończ, ale plis zrób dłuższe, co?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz